WROCŁAWSKIE KRASNALE
KAŻDY Z NICH MA SWÓJ CHARAKTER I WŁASNĄ HISTORIĘ. ZANIM TRAFIĄ NA WROCŁAWSKIE ULICE, TRAKTOWANE SĄ ROZGRZANYM WOSKIEM, MIESZANKĄ PIASKU Z GIPSEM I WYSOKIMI TEMPERATURAMI.
Najnowszy krasnal jest dość nietypowy. Towarzyszy mu pies. To dzieło Beaty Zwolańskiej-Hołod. Artystka sprowadziła na świat już ponad 100 krasnali z 385, które są w mieście. Najnowszy jest podróżnikiem ze stałą bazą przy kamienicy Pod Złotym Psem. To krasnal, którego wiernym towarzyszem wypraw jest pies. Obaj posiadają własne kufelki, ponieważ w kamienicy działa browar. Stukają się nimi, wznosząc toast za udane wyprawy.

Wrocławskie krasnale mierzą zwykle 38-40 cm. Jednak gliniany skrzat to dopiero początek. Stanowi wzór dla formy gipsowej lub silikonowej, tzw. negatywu.

Jeśli krasnal zgromadził w swoim życiu wiele rzeczy lub ma skomplikowaną osobowość, to wykonuję negatyw osobno dla głowy, rąk czy tułowia. Chodzi o to, by zachować jak najwięcej szczegółów – wyjaśnia Beata Zwolańska-Hołod.

Negatyw wypełnia się rozgrzanym woskiem. W tej postaci krasnal przechodzi solidny retusz. Czasem trzeba mu skrócić lub wydłużyć nos, poprawić oczy lub poszerzyć uśmiech. Następnie jest już przygotowywany do odlewu w brązie. Artystka formuje rzeźbę w mieszance masy ceramicznej i plastycznej gliny ogniotrwałej.

To tzw. szamot, przypomina gęstą śmietanę. Obkłada się tym formę woskową. To bardzo ważny etap. Im dokładniej się to zrobi, tym lepszy będzie ostateczny odlew. Nasz krasnal będzie miał więcej charakteru – opowiada Beata Zwolańska-Hołod.

Taka forma trafia do pieca i jest wypalana przez 12 godz., w temperaturze do 666 stopni. Wosk ze środka się wytapia i zostaje kolejny negatyw – gotowy już na odlew z brązu, który jest rozgrzewany do 1200 stopni i wlewany do środka. Krasnal nabiera masy. Średnio waży 15 kg. Gdy wystygnie, następuje jeszcze ostatnia kosmetyka – szlifowanie, piaskowanie i patynowanie. Teraz jest już gotowy, by pokazać się na ulicach Wrocławia.