Artysta zainteresował się tworzeniem, kiedy w roku 1998
pożyczył od kolegi album metalowego zespołu Blood, wydany
na kasecie. Wzorując się na działaniach polskiego artysty-fałszerza,
Roberta Kuśmirowskiego, Marek postanowił podrobić wydawnictwo:
przegrał taśmę i skopiował okładkę za pomocą kredek i długopisu.
Powstało dzieło do złudzenia przypominające oryginał. Dzięki niemu
Marek dostał się do liceum plastycznego. Tam kontynuował
kopiowanie okładek, doskonalił się również w rysunku postaci
oraz malowaniu martwych natur. Już wtedy w pracach Marka
można było zauważyć różne dziwne mechanizmy: zębatki,
przekładnie, tranzystory, czasem coś o kształcie przypominającym
pług albo kosę. Nie wiadomo skąd się tam brały. O ile jaskrawą
kolorystykę jego dzieł można było wyjaśnić obcowaniem Marka
z okładkami takich zespołów jak Protector czy Kat, tak obecności
fragmentów nieznanych urządzeń na obrazach oraz rysunkach
Marka nie dało się niczym uzasadnić. Bezradni nauczyciele
podchodzili do modeli i martwych natur szukając najmniejszych
śladów rurek, kabelków, cewek, oporników. Na próżno. Rozkładali
bezradnie ręce.

Tymczasem twórczość Marka została stopniowo
zdominowana przez prototypowe mechanizmy
niewiadomego przeznaczenia. Na studiach,
dla niepoznaki, Rachwalik przez pewien czas
ukrywał to, co później okaże się fragmentami
autorskich maszyn rolniczych, w formach
przypominających jednokomórkowe stworzenia,
o których artysta ze skupieniem słuchał na lekcjach
biologii jeszcze w czasach podstawówki. Młody
twórca marzył wówczas, żeby stać się jedną
z tych istot i przemierzać bezkresne głębiny
niczym łódź podwodna, więc te skojarzenia
są tutaj jak najbardziej na miejscu.

Galeria KURATORIUM

wystawa potrwa od 18.02 do 03.03.2016