RENAULT CAPTURE


Testował: Maciej Piotrowski

 

DO NASZEJ REDAKCJI TRAFIŁ OSTATNIO MAŁY
FRANCUSKI CZOŁG, CZYLI RENAULT CAPTURE
Z SERII HELLY HANSEN.

Duża masa własna, nieduży silnik z automatyczną skrzynią biegów, wysokie
spalanie, kiepska widoczność przy cofaniu, fenomenalna gra pt.
„eco summary”, wyposażenie Helly Hansen, nawigacja TomToma, tablet
R-Link. Oto najkrótsza charakterystyka testowanego modelu. A w detalach
 Według producenta, Renault Capture to połączenie vana, SUV-a
i hatchbacka. W rzeczywistości samochód wygląda nieco jak Clio na sterydach
– z większymi kołami, wysokim prześwitem i poszerzonym rozstawem osi.
Ogólnie sylwetka prezentuje się zgrabnie, ale podobieństwo obu modeli
mocno rzuca się w oczy.  A ponieważ porównanie Clio do vana wypadłoby
raczej śmiesznie, trudno brać na poważnie deklaracje, że Capture ma w sobie
coś z tej kategorii samochodów. Potwierdza to jeszcze bliższe spojrzenie
na wnętrze kabiny Renault Capture, które bynajmniej do przestronnych
nie należy. Oczywiście nie zapominamy, że to typowo miejski samochód.
Dlatego też przejazd po mieście dla dorosłych pasażerów będzie komfortowy,
ale już wypad nad morze czy w góry może doprowadzić do buntu wśród
siedzących z tyłu. Bagażnik? Jego pojemność wynosi 377 litrów, a po złożeniu
siedzeń zwiększa się nawet do 455 litrów. Czyli bez szaleństwa, ale jeżeli nie
będziemy chcieli przewozić z tyłu słonia, to spełni on swoje zadanie. 

Jak sama nazwa testowanego modelu wskazuje, przy projektowaniu
wnętrza postawiono na współpracę z firmą Helly Hansen. Co samochód
dzięki temu zyskał? Tak naprawdę – poza chromowanymi nakładkami
na progi z logo partnera – nie wiemy. Odpowiedzi na to pytanie próżno
szukać też na stronie internetowej producenta, czy w materiałach prasowych.
W każdym razie ta wersja wyposażenia prezentuje się najlepiej spośród
wszystkich Renault Capture, więc jeżeli Helly Hansen miało z tym coś
wspólnego, to wypada ich za to pochwalić. Za multimedia w tej wersji
odpowiada tablet Renault R-Link, który poza podstawowymi ustawieniami,
czy synchronizacją z telefonem, pozwoli na przeglądanie Internetu
i pobieranie aplikacji. Dodatkowo tablet wyposażono w nawigację firmy
TomTom, która w trakcie naszego krótkiego testu spisywała się bez zarzutu.
 Bardzo ciekawie rozwiązano kwestię schowka, w którym zamiast otwieranej
klapki zastosowano wysuwającą się szufladę. Dzięki temu nawet do
przedmiotów schowanych na samym dnie łatwo będzie dosięgnąć. Wrażenie
robi też 11-litrowa pojemność, która daje szansę wzniesienia się na zupełnie
nowy wymiar zagracania schowka, co bez wątpienia jest naszym hobby. 
Renault Capture z serii Helly Hansen został wyposażony w benzynowy silnik
TCe 120 ED o pojemności 1,2 litra z 88 KM i 190 niutonometrów momentu
obrotowego i automatyczną skrzynię biegów. Biorąc pod uwagę fakt,
że samochód waży aż 1,7 tony, nie można w tym wypadku oczekiwać
specjalnej dynamiki. Całe szczęście do powolnej krowy mu raczej daleko, 
ale z drugiej strony – do Speedy Gonzalesa jeszcze dalej. 
Stąd też skojarzenie z małym czołgiem.

Gratką w wyposażeniu tego modelu Renault jest asystent ekologicznej jazdy – nazwany eco summary. Jego działanie polega na tym, że w zależności od sposobu jazdy, bezpośrednio nad kierownicą wyświetla nam się kolor zielony (jedziemy ekologicznie), pomarańczowy (już mniej) i czerwony (właśnie powodujemy katastrofę ekologiczną). Tym samym – im gwałtowniej przyśpieszamy, lub hamujemy, tym gorszy mamy wynik w eco summary. Rezultat? Mimo iż na co dzień lubimy szybką i dynamiczną jazdę, nawet kosztem spalania, to owa gra, bo tak traktowaliśmy eco summary, nami zawładnęła. Nagle zaczęliśmy się wlec po drodze i jeszcze mieliśmy z tego frajdę. Gratulacje Renault! Deklarowane przez producenta spalanie wynosi 6,6 litra w cyklu miejskim i 4,7 litra w cyklu pozamiejskim. Jednak te wartości są mocno zaniżone.

 

Testując samochód w mieście, wieczorem, przy maksymalnym możliwym
wyniku w eco summary, spalanie ledwo spadło poniżej 10 litrów na setkę.
Na testy w trasie nie mieliśmy zbyt dużo czasu, ale w trakcie tych kilku chwil
za miastem nie zauważyliśmy, by wyglądało to zdecydowanie lepiej. Warto
jeszcze dodać, że w Renault Capture bardzo niekorzystnie zaskoczyła nas
słaba widoczność przez tylną szybę. W trakcie cofania widzieliśmy niewiele
i chociaż samochód może być wyposażony w kamerę i system wspomagania
parkowania tyłem, to jednak jeśli technologia nas zawiedzie, łatwo przy
cofaniu nie będzie. Podsumowując? Wystawiamy mocną 6 w skali do 10,
dodając, że testowana przez nas wersja Renault Captur z serii Helly Hansen
jest dostępna w sprzedaży od 68 900 zł.