OPOWIESC-O-MROKU

OPOWIEŚĆ O MIŁOŚCI I MROKU

TO PRZEJMUJĄCA HISTORIA JEDNEGO
Z NAJWYBITNIEJSZYCH PISARZY XXI WIEKU.
WSPOMNIENIA AMOSA OZA ZEKRANIZOWAŁA
NATALIE PORTMAN. WYKREOWAŁA ŚWIAT
NA PODSTAWIE SCENARIUSZA, DO KTÓREGO
PRZENOSI WIDZÓW. CZY SPRAWDZIŁA
SIĘ RÓWNIEŻ JAKO REŻYSERKA?

Pisarz wspomina dzieciństwo u boku rodziców: pragmatycznego ojca Ariego i marzycielskiej, obdarzonej niesamowitą wyobraźnią matki Fani. Rodzice Oza byli jedną z wielu żydowskich rodzin, które przybyły z Europy do Palestyny w latach 30., uciekając przed prześladowaniami. Arie z ostrożną nadzieją patrzył w przyszłość, Fania pragnęła zaś czegoś więcej. Nieszczęśliwa w małżeństwie, znajdowała pocieszenie opowiadając synowi niesamowite opowieści z pogranicza jawy i snu. Z czasem historie snute przez matkę stawały się coraz bardziej mroczne i niezrozumiałe. Wkrótce chłopiec przekonuje się, co może się stać, kiedy opowieść staje się rzeczywistością. Zmieniło to całe jego życie.
Scenarzystka i reżyserka Natalie Portman przeczytała Opowieść o miłości i mroku siedem lat przed rozpoczęciem zdjęć. Chciałam ją zekranizować, gdy tylko ją przeczytałam po raz pierwszy – mówi. – Książka jest naprawdę poruszająca, pięknie napisana, a wiele z jej historii brzmiało znajomo. Słyszałam mnóstwo opowieści o moich dziadkach i ich stosunku do książek, nauki do języka, Europy i Izraela – czułam, że jest mi to bliskie i chciałam się w to zagłębić.
Natalie Portman opisuje o czym opowiada film: Mówi on o narodzinach pisarza, do czego dochodzi ze względu na pustkę, jaką pozostawiła po sobie matka – pustkę, którą musi zapełnić słowami i historiami. Między nimi istnieje napięcie – ona popycha go do tworzenia, ale daje mu przestrzeń, którą musi zapełnić. To niewiarygodne opuszczenie jest wyniszczające. Ale otwiera też możliwości, a matka dostarcza mu potrzebnych narzędzi na całą drogę.
Film rozpoczyna się w 1945 roku, przed izraelską wojną o niepodległość, wciąż pod mandatem brytyjskim. Kończy się na roku 1953, kilka lat po utworzeniu Państwa Izrael, gdy Amos przenosi się do Kibucu. To historia o dorastaniu – mówi Ram Bergman – ale książka ma tak wiele warstw, że trudno ją opisać słowami. To historia o miłości do języka, kraju i ludzi - i oczywiście do matki.
Amos Oz nie spodziewał się, że Opowieść o miłości i mroku odniesie międzynarodowy sukces, jak powiedziała Natalie Portman. Był szczerze zaskoczony – mówi reżyserka – ponieważ książka jest tak izraelska. Ale to także historia o imigrantach przemawiająca do wszystkich kultur. Mówi o idealizowaniu miejsca, do którego się człowiek wybiera, będąc jeszcze we własnym kraju, a później o idealizowaniu kraju pochodzenia, gdy trafia się w to nowe miejsce. – Wspaniałą rzeczą, jaką Amos zawarł w tej książce – ciągnie Natalie Portman – jest tak wiele miłości, współczucia i empatii wobec osób z jego życia. To nieosądzające poznawanie tych postaci.
Głównymi bohaterami są dziesięcioletni Amos, jego ojciec Arie oraz matka Fania. Chociaż rodzice są dobrani pod względem intelektualnym, ich małżeństwo jest nieszczęśliwe. Dwoje bardzo dobrych ludzi może spędzić z sobą życie, ale to po prostu nie działa – wyjaśnia Natalie Portman. – Dwoje ludzi, którzy mimo dobrych intencji po prostu do siebie nie pasują, może stworzyć swego rodzaju piekło i w nim żyć. Nie dzieje się nic drastycznego – oni nie krzyczą, nie wyzywają się, nie biją, wszystko toczy się raczej spokojnie, ale to nie miłość. Powstaje więc ciekawy układ – między rodzicami i Amosem jako trzecim punktem tego trójkąta.
W powieści żywo poruszyło mnie to – mówi dalej – że człowiek w wieku, w którym mógłby być ojcem własnej matki, spogląda w przeszłość z takim współczuciem i zrozumieniem, jakby oczyma rodzica. To przedziwny punkt widzenia. Zajmował się matką już jako dziecko – i jako dojrzały człowiek, mający to w pamięci, patrząc na matkę z takiej perspektywy, był ważny dla filmu. Natalie Portman wiedziała, że chce nakręcić film oparty na tej książce. Nie zdawałam sobie jednak sprawy, że będę pisać scenariusz. Spotykałam się z mnóstwem scenarzystów, prosząc, by się tego podjęli, a wreszcie jeden z nich, mój przyjaciel, powiedział: Sama powinnaś to zrobić. Po prostu napisz. Masz bardzo konkretne pomysły.

09-OPOWIESC-O-MROKU

 

Pisanie okazało się doświadczeniem,
które dostarczyło aktorce wiele
zadowolenia. Lubiłam siedzieć w pokoju
sam na sam ze słowami, wprowadzać
zmiany, wpadać na pomysły – mówi.
Później zdałam sobie sprawę, że gdy
trzeba te rzeczy wcielić w życie staje
się to bardziej wymagające. Myślę,
że przy kolejnym scenariuszu, pisząc
o płonącym domu, z którego wybiega
dziecko, będę już wiedziała jakie
to trudne do przeprowadzenia.