DOŚĆ MAŁŻEŃSTW!


 

O ZWIĄZKACH MAŁŻEŃSKICH, Z ADAMEM ROZNEREM - PRAWNIKIEM OD ROZWODÓW, ROZMAWIA JOANNA MACIEJEWSKA.

 

Joanna  Maciejewska: Od dawna zajmujesz się sprawami rozwodowymi ?

Adam Rozner: Dziś myślę, że od dziecka (śmiech), uczestniczyłem chcąc czy nie (raczej nie) w rozwodzie moich rodziców. Potem reszta życia potoczyła się bardzo naturalnie. Jako jedyna głowa rodziny i mały obrońca matki chciałem poznać przyczynę i skutek, działanie i jego sens. Dlatego łączę w swej pracy psychologię z prawem i zgłębiam meandry ludzkich losów od 15 lat .

JM: Jesteś zatem kopalnią wiedzy o związkach!

AR: Na pewno wiem sporo o przyczynach ich korozji i rozpadu. Kiedyś było prościej. Para chodziła ze sobą na randki, pobierała się i dopiero decydowali się na wspólne mieszkanie. Następował powolny proces poznawania, fascynacji, budowanie wspólnoty- razem. To cementowało związek. Przynajmniej na początku.Wyobraź sobie, że poznajesz kogoś, kto ma podobne zainteresowania, fascynuję Cię, macie wspólne pasje i jeszcze startujecie z tego samego pasa: razem wybieracie łóżko, sztućce, a potem kołderkę dla dziecka. Dziś ten start jest nierówny. Bywa często, że to ona ma wszystko i zaprasza do siebie gościa traktując tę miłość od początku jak mebel.

JM: Oj! Brutalnie to zabrzmiało!

AR: Tak, przepraszam, być może brutalnie, ale taką mamy dziś rzeczywistość. Kobiety są silniejsze od mężczyzn, przejęły stery, co widać w związkach,
a potem rozwodach, gdzie pozwy składają przeważnie kobiety.

JM: Może nie chcą już godzić się na "bylejakość", może przestały dawać milczące przyzwolenie. A może po prostu zaczęło być normalnie, skoro ty (mężczyzna) możesz decydować to ja( kobieta) również chcę wyrazić swoje zdanie?

AR: Ależ tak! Niewątpliwie! Tylko to burzy ten męski świat, gdzie samiec decyduje o wszystkim.

fot. mat. prasowe LOFJU SS16

JM: A jakie są najczęstsze przyczyny rozwodów ?

AR: Niezgodność charakterów.

JM: No oczywiście, ale to schematyczna formułka, pod którą może kryć się wszystko.

AR: Przyczyny z mojego doświadczenia leżą na samym początku. Zakochani nie powinni podejmować żadnych, podkreślę: żadnych- wiążących decyzji. Żadnych kredytów, dzieci...

JM: Zaprzeczasz miłości ? Czy tylko pierwszej jej fazie, że w miłosnym amoku działamy w afekcie?  To w jakiej fazie powinno się pobierać? Często słyszymy
o parach z długoletnim narzeczeńskim stażem, które tuż po ślubie się rozstają.

AR: Nie ma chyba recepty uniwersalnej, bo gdyby tak było, to wszyscy bylibyśmy w takich szczęśliwych związkach. Wszystko zależy od… wszystkiego. Dziś ślub traktuje się jak kolejny post na facebooku, jak coś,
co na chwilę zmieni nasz stan świadomości. Nie do końca młode pary zdają sobie chyba sprawę z konsekwencji zawarcia związku małżeńskiego.Czy
znasz kogoś, kto przeczytał i starał się zrozumieć przysięgę małżeńską ?

JM: Tak, sama robiłam analizę dzieła literackiego przysięgi. Powinno się ją przerabiać się na lekcjach  języka polskiego w szkole średniej.

AR: Podstawy prawa i finansów też powinny być wykładane w szkołach.
Z jakim skutkiem?

JM: Pointa była taka: chcieć zrozumieć przysięgę małżeńską muszą oboje.
A do 'chcenia' nie można nikogo zmusić.

AR: Dokładnie ta sama zasada występuje na początku związku, z tym, że biologia wtedy wyznacza trasę. Potem bywa różnie z chęciami. Dochodzą kwestie finansowe, które są częstym podłożem rozwodów, zaraz za zdradami.

JM: A chęć poprawy i żal za grzechy ? Jesteś też mediatorem. Często udaje się posklejać związek po zdradzie?

AR: Temu, który zawinił i zrozumiał swój błąd- zależy, ale też do czasu. Kiedy za każdym razem jego skrucha napotyka zimną ścianę też się zamyka. To bardzo delikatna sprawa: duma. Bo czymże jest zdrada ?

JM: Gwałtem na psychice! Pohańbieniem godności!

AR: Teraz Ty używasz mocnych słów!

JM: Ale nie brońmy tych, którzy zdradzają. Uważam, że każdy z nas ma mózg i wolną wolę. A każda decyzja ma swoje konsekwencje! Mężczyźni i kobiety posiadają przywilej myślenia. Mężczyźni nie są przecież małpami, dlatego nie godzę się na używanie: myślał wtedy rozporkiem, bo to oznaczałoby, że bywają sytuacje, kiedy nie są ludźmi.

AR: Niestety często taką linię obrony stosują i często kobiety w to wierzą.

JM: Wierzą, bo chcą wierzyć!

AR: Dlatego te sprawy, gdzie doszło do zdrady (nie tylko małżeńskiej) elektryzują emocjami. Kobiety często obwiniają siebie, a mężczyźni tłumaczą się zaćmieniem.

JM: Albo obwiniają siebie, albo mówią: pass i odchodzą.

AR: Kiedy nie ma dokąd pójść robią dobrą minę do złej gry i zostają.

JM: Po co więc się pobierać?

AR: Każdy ma prawo dokonywać wyborów które sprawią, że poczuje się szczęśliwszy chociaż przez chwilę. Jeżeli przychodzi do mnie kobieta- recydywistka rozwodowa i chce dokonać kolejnego, piątego już rozwodu,
a ma 35 lat, to być może ciągle szuka tego jedynego, a jedynym znanym jej sposobem jest małżeństwo, bo tak została wychowana. 
I znów- możemy się zastanawiać, czy metody wychowawcze, wiara w Boga, to w jakim dorastamy środowisku nie mają nic wspólnego z decyzjami jakie podejmujemy
w przyszłości ?

 

fot. mat. prasowe LOFJU SS16

JM: Niektórzy twierdzą, że po 14 roku życia decyduje za nas podświadomość więc wszystko to, co do tej pory nas ukształtowało.

AR: Otóż to. Jeżeli dziewczynka wychowuje się w domu pełnym miłości, szacunku, gdzie bywają sprzeczki, bo to normalne, ale niczego się przed nią nie ukrywa, nie kamufluje, to potem szuka partnera, który zapewni jej podobny stan umysłu. Jednakże na przestrzeni tych 15 lat zmieniło się niemal wszystko. Dziś ta dziewczynka nie może odnaleźć się w świecie rządzonym przez kobiety.

JM: Uważaj na zdanie: nie może się odnaleźć.

AR: A widzisz, Ty też wchodzisz na pozycję samca alfa. I dobrze.

JM: Nastąpiła asymilacja z otoczeniem ? Przystosowałam się do adrenaliny kobiecych genów ? (śmiech)

AR: Pewnie tak. To może być nadużywane. Dziś kobieta, jeśli może się rozwieść- robi to. Jeśli ma ochotę na małżeństwo- szuka męża.

JM: A dlaczego niby nie? Czy dziś męska duma nie może znieść tego, że kobiety decydują, że weszły na równorzędny stopień?

AR: Pewnie, że tak!! I nie wierzę mężczyznom, którzy twierdzą inaczej. Każdy
z nas chce mieć wpatrzoną w niego, piękną i uwaga- nie mądrzejszą od niego- kobietę.

JM: Tak było do tej pory tylko dlatego, że kobiety zakładały maski. Instytucja małżeńska była kiedyś gwarancją stabilności finansowej dla kobiety, która rodziła dziecko, nie miała pracy, zajmowała się domem. Dziś jest inaczej. Często po rozwodzie w wieku czterdziestu paru lat zostają z dziećmi prawie
bez środków do życia. To nie fair. Dlatego postawiły na siebie!

AR: I bardzo dobrze, stąd taki popłoch wśród mężczyzn. Bo co oni mogą wam dziś zaoferować ?

JM: Jak to co !? Miłość !!

AD: Tak. I wszystko stało się jasne.

JM: O miłości następnym razem porozmawiamy.

AR: Liczę na to.