Daisy Dot
Stewardessa z 6 letnim doświadczeniem, a hobbistycznie alternatywna fotomodelka, miłośniczka stylu, muzyki i filmu z lat 50-70, pasjonatka fotografii błyskawicznej.

fineLIFE: Dlaczego stewardessa?
DaisyDot: Nie wyobrażam sobie zwyczajnego trybu pracy "od" "do", zawsze ciągnęło mnie do rzeczy niestandardowych, czym niewątpliwie jest ta praca. Będąc na standby'u (dyżurze) często nie wiemy w które miejsce polecimy, co dodaje dodatkowego "dreszczyku emocji". Oczywiście mogłabym odpowiedzieć typowo, jak każda stewardessa na rozmowie kwalifikacyjnej - "kocham ludzi, zwiedzać świat" co po części oczywiście też jest prawdą. Jednak oprócz przetartych wszędzie już frazesów odpowiedziałabym, że przede wszystkim jest to fakt, że prawie po 6 latach ta praca wciąż mnie fascynuje, zaskakuje i sprawia, że ciągle chce mi się wstawać o 4 rano na lot.

fL: Jakich i czy dużo poświęceń wymaga od Ciebie ta praca?
DD: Bardzo dużo! Jakiś czas temu przyjaciółka wstawiła mi "przypomnienie" na tablicy na Facebooku z dnia, gdzie rok temu spędziłyśmy miło czas z jej synkiem i zapytała, kiedy go znowu zobaczę. Uświadomiłam sobie, że najważniejsze momenty w życiu moich bliskich umykają mi sprzed nosa. Tak jest ze wszystkim. Dzięki Bogu mam wyrozumiałego chłopaka, który jest gotowy przylecieć do mnie z zagranicy (gdzie mieszka) nawet na weekend, kiedy ja nie mogę ruszyć się z miejsca przez wieczne bycie na dyżurze.

fL: Jak to się stało, że zostałaś stewardessą ?
DD: Po maturze usilnie szukałam pracy, gdyż nie mogłam pozwolić sobie tylko i wyłącznie na studiowanie.
W żadnym biurowcu mnie nie chcieli- chyba wyczuli, że nie pasuję do korpo świata. Zawsze
z podziem patrzyłam na ten zawód i wymyśliłam sobie, że zostanę stewardessą. Potem waliłam drzwiami i oknami do wszystkich linii, które istniały wówczas na rynku. Byłam kompletnie "zielona", nie wiedziałam nawet że rekrutacja różni się radykalnie od zwykłej rozmowy o pracę, że przychodzą setki ludzi, trzeba odgrywać jakieś scenki i zdawać różne testy z angielskiego. Moja naturalność i zapał przypadły do gustu Włochom, z którymi wówczas zaczęłam swoją podniebną karierę.

fL: Ile i jakie egzaminy trzeba zdać żeby zostać stewardesą?
DD: Mnóstwo. Począwszy od "egzaminu" z angielskiego, czyli testu pisemnego, gdy ubiegamy się o pracę, kończąc na corocznych "recurrentach", gdzie sprawdzana jest nasza wiedza z bezpieczeństwa i procedur. Pierwszy kurs na stewardessę, tzw. "initial" trwa od ok. miesiąca, do dwóch (w zależności od linii) wówczas uczymy się postępowania w sytuacjach awaryjnych, użycia sprzętu awaryjnego, procedur, pierwszej pomocy, przeprowadzane są zajęcia z gaszenia pożarów i zajęcia na basenie. Każdy etap kończy się testem, więc jeżeli ktoś narzeka na sesję, tutaj jest to niekończąca się nauka i egzaminy.

fL: Czy jest ograniczenie wiekowe?
DD: Nie. W narodowych przewoźnikach załogi pokładowe bardzo często latają do emerytury.

fL: A jak wygląda Twój dzień pracy?
DD: Często zaczyna się bladym świtem, a kończy ciemną nocą (albo odwrotnie). Wszystko jest poprzestawiane do góry nogami, włącznie z zegarem biologicznym. W awiacji nie ma miejsca na pomyłki, więc trzeba zachować trzeźwy umysł o każdej porze dnia i nocy. Przychodzimy do samolotu o wiele wcześniej przed pasażerami, sprzęt musi być przez nas sprawdzony, catering przygotowany, wszystko zapięte na ostatni guzik. Niektórzy myślą, że nasz dzień pracy zaczyna się wraz ze startem samolotu. Nic bardziej mylnego. Zaczynamy pracę wiele godzin wcześniej, meldując się w biurze, mając swoją własną "odprawę" czyli briefing, który przeprowadzany jest wraz z innymi członkami załogi. Wówczas z reguły omawiamy jak będzie wyglądał nasz dzień pracy i co szczególnego nas czeka. Przypominamy sobie swoją wiedzę z zakresu bezpieczeństwa i dopiero możemy ruszać w kierunku lotniska.

fL: Czy miałaś niebezpieczne / zabawne sytuacje z pasażerami?
DD: Miałam zarówno niebezpieczne, jak i zabawne sytuacje na pokładzie. Z tych mniej poważnych, ale jednak w jakiś sposób zagrażającym innym pasażerom, załodze czy przebiegu lotu, byli sami pijani i awanturujący się pasażerowie, bójki, omdlenia na pokładzie i spadek ciśnienia w kabinie. O bardziej poważnych chyba nie powinnam opowiadać.

fL: Czy miałaś jakieś niebezpieczne sytuacje podczas lotu, np. samolot nie mógł wylądować ze względu na ciężkie warunki atmosferyczne, silne turbulencje?
DD: Ciężkie warunki atmosferyczne i silne turbulencje zdarzają się prawie podczas każdego lotu jesienią. Parę razy musieliśmy korzystać z lotniska zapasowego albo krążyć nad portem docelowym czekając na poprawę pogody. Co do reszty, powtórzę się z poprzedniego pytania.

fL: Czy boisz się przed lotem?
DD: Nie. Myślę, że wówczas nie mogłabym wykonywać tej pracy. Tutaj nie ma miejsca na strach, chyba że stres motywacyjny, który pomoże nam działać w sytuacji awaryjnej.

fL: Czy często się zdarza, że pasażerowie panikują? Jak ich wtedy uspokajasz?
DD: Często zdarzają się osoby, które po raz pierwszy lecą samolotem i panikują, co ciekawe z reguły są to osoby starsze. Wówczas staram się rozmawiać z takimi ludźmi, bo rozmawiając odwracam ich uwagę. Zdarza mi się również mówić o swoich doświadczeniach i o tym, że mając wylatanych tyle godzin, nic poważnego się nie wydarzyło. Najgorsi jednak są ci pozornie "pewni siebie" panowie, którzy potwornie boją się latać i zachowują się wówczas gorzej niż pięcioletni chłopcy, z tą różnicą że panowie są przeważnie pod wpływem alkoholu.

fL: Zwiedziłaś zapewne pół świata. Gdzie najbardziej Ci się podoba?
DD: Szwecja jest moim miejscem na ziemi. Tam czuję się najlepiej. Jednak jedne z najpiękniejszych widoków jakie było mi dane podziwiać przy lądowaniu, był widok przy podejściu do Genewy. Ostatnio również zakochałam się w Chorwacji- piękne widoki i wspaniałe miejsce na wypoczynek. Dobrze znam Paryż i bardzo lubię tam wracać.

fL: Gdzie chciałabyś polecieć i jakie miejsce chciałabyś zwiedzić?
DD: Wszędzie, każde miejsce na swój sposób mnie fascynuje. Mimo, że byłam o krok od zwiedzenia Stanów i Australii, to w pierwszym wypadku zbankrutowała moja linia, a w drugim rozchorowałam się na lot (a ryzykowanie przy 14 godzinnym locie nie byłoby najrozsądniejsze). Myślę, że to są moje największe podróżnicze cele. I Kuba. Kuba fascynuje mnie najbardziej.

fL: Czy między lotami masz dużo czasu na zwiedzanie?
DD: Nie tyle ile by się wydawało, i nie tyle ile bym chciała. Średnio jest to 24 godziny, z regularnych lotów przewyższa latanie w tę i z powrotem, czyli tzw. turnaroundy. Zdarzają się jednak takie niespodzianki, jak mój ostatni (co prawda z przyczyn niezależnych) przedłużony 8 dniowy pobyt na terenach byłej Jugosławii. W innych firmach miałam jednak jeszcze przyjemność załapać się na końcówkę czasów, gdy regularnie siedziało się tydzień czasu np. na Teneryfie czekając na naszych pasażerów. Moi poprzednicy mieli jednak "trochę" lepiej bo po dwa tygodnie spędzali np. na Dominikanie. Tak jak wspominałam i teraz zdarza się czasem, że trafi się lot czarterowy w jakieś fajne miejsce na parę dni. I takie loty lubimy najbardziej. Loty na zasadzie kontraktu z inną linią lotniczą i wykonywanie dla nich usług, też nalezą do przyjemnych. Zawsze jest to coś innego i możemy poniekąd zasmakować, jakby to było latać gdzieś indziej.

fL: Co najbardziej lubisz w tej pracy, a czego nie ?
DD: Nienawidzę porannego wstawania, a z resztą "minusów" jestem już w miarę pogodzona. Najbardziej lubię różnorodność i to, że mimo powtarzalnych przez nas procedur, dzięki ludziom których spotykamy na swej drodze i różnym destynacjom, tak naprawdę każdy dzień jest inny. Chyba nie potrafię znieść monotonii.

fL: Czy stewardesa może mieć normalny dom i rodzinę?
DD: Wiele osób zadaje mi to pytanie, a ja zawsze odpowiadam, że to zależy od partnera. Tak naprawdę, jeżeli mamy wsparcie rodziny i/lub partnera to wszystko jest możliwe. Wszystko zależy rownież od tego, gdzie się lata, bo każda linia ma swoją specyfikę i faktycznie w niektórych miejscach mogłoby być ciężko. Ideałem oczywiście są dla mnie kraje skandynawskie, gdzie bardzo szanuje się zarówno macierzyństwo jak i tacierzyństwo i nawet latanie jest tam bardziej "z ludzką twarzą".

fL: Co najbardziej denerwującego potrafią zrobić pasażerowie podczas lotu?
DD: Wręczać śmieci podczas, gdy jesteśmy w trakcie serwisu, co oczywiście jest błahostką, ale jakoś niezwykle denerwującą, a zdarza się nagminnie. Zapytanie "a nad czym teraz lecimy", tak jakbym miała jakąś nadludzką wiedzę ze wszczepionym GPSem (dodam, że ja widoków z samolotu widzę mniej niż pasażerowie). Wstawanie podczas gdy sygnalizacja jest włączona, a my jeszcze kołujemy. Następnie przepychanie się do drzwi, jakby to miało czemuś pomóc i przyspieszyć wyjście. No i oczywiście standard - nadużywanie alkoholu i picie własnego alkoholu na pokładzie. Brakiem szacunku do nas i przy tym dla samego siebie (bo przecież dla bezpieczeństwa pasażerów to pokazujemy) jest nie zwracanie uwagi na naszą demonstrację bezpieczeństwa. Bardzo często zdarzają się przypadki, że ktoś w ogóle nie patrzy na to co demonstrujemy, a chwilę potem, gdy sprawdzamy kabinę pyta nas np. jak zapiąć pas. Kolejnym bardzo niekulturalnym zachowaniem jest nagrywanie członków załogi (nawet bez zapytania, czy można), najczęściej podczas demo właśnie. Oczywiście nie powinno się tego robić i wówczas prosimy o wykasowanie takiego filmiku czy zdjęcia.

fL: Sex w toalecie to częste przypadki?
DD: Nie ma nic bardziej niehigienicznego niż toaleta w samolocie (mimo, że pozornie spryskana i wyglądająca na w czystą). Osoby, które mają takie fantazje, niewątpliwie nie widziały wszystkiego "od kuchni". Nigdy nikogo nie nakryłam, ale wiem że wiele osób marzy o dołączeniu do "mile high club". Myślę, że najlepszym, dającym do myślenia komentarzem będzie fakt, że my- z załogi, staramy się wręcz unikać wchodzenia tam "za potrzebą" gdy nie musimy ...

fL: Co jest najtrudniejsze w zawodzie stewardessy?
DD: Niektórzy mówią, że kurs jest ciężki i na początku nowa specyficzna wiedza faktycznie wydaje się abstrakcją. Szkolenia przechodzimy cyklicznie co roku i można powiedzieć, że uczymy się przez całą swoją drogę zawodową, aczkolwiek faktycznie z biegiem czasu mniej rzeczy jest nas w stanie zaskoczyć. Najtrudniejsze w zawodzie stewardessy są po prostu początki, przy tym przyzwyczajenie swojego organizmu do niestandardowego trybu pracy.

fL: Czy często zdarza się, że pasażerowie zaczepiają stewardessy?
DD: W zależności jaką specyfikę mają dane linie lotnicze, czy są to linie z lotami regularnymi, czy też czartery, typ pasażera różni się. W przypadku linii czarterowych tego typu sytuacje są nagminne. Alkohol wzbudza agresję, a w dodatku w "chmurach" ludzie upijają się znacznie szybciej. Czasami zwykły brak danej kanapki potrafił wzbudzić u pasażera agresję w stosunku do nas. Nie mówiąc o tym, gdy upominamy że jest zakaz picia własnego alkoholu na pokładzie, bądź gdy osoba już jest za bardzo pod wpływem.

fL: Co grozi pijanym, chamskim pasażerom?
DD: Wszystko zależy od decyzji kapitana. Miałam sytuację, gdy w porcie docelowym delikwent został wyprowadzony w kajdankach przez policję.

fL: Co się dzieje w przypadku, gdy zdarzy się wypadek, jeśli ktoś będzie pilnie potrzebował lekarza?
DD: Jesteśmy przeszkoleni z pierwszej pomocy i mamy obowiązek jej udzielić. W jednej z linii, w której latałam uczyłam się nawet odbierać poród, więc teoretycznie żaden z przypadków medycznych nie powinien nas zaskoczyć. Jednakże w takim wypadku zawsze pytamy, czy jest na pokładzie lekarz, m.in. gdyż posiadamy apteczkę, która może być użyta wyłącznie przez personel medyczny.

fL: Ile razy dziennie latasz?
DD: Nie jestem w stanie dokładnie udzielić odpowiedzi na to pytanie. Mój grafik każdego miesiąca jest inny i wszystko zależy od destynacji. Czasami dziennie zdarza się, że wykonuję 6 odcinków, a czasem np. tylko dwa.

fL: Co sprawia, że wiele kobiet marzy o zawodzie stewardessy?
DD: Istnieje przekonanie, że jest to prestiżowy zawód, dzięki któremu możemy zwiedzać świat i poznawać ludzi. Po części jest to prawdą, ale już nie taką jak np. za czasów PRLu, kiedy faktycznie była to furtka na świat. Dzisiaj linie lotnicze starają się maksymalnie obcinać koszta, pobyty nie trwają tydzień, a np. 24 godziny. Zawód ten niestety spowszechniał, otwiera się i zamyka każdego roku mnóstwo linii lotniczych. To nie są już czasy, gdy to stewardessie podróżującej komunikacją miejską ustępowano miejsca. Kiedyś był to zawód podziwiany, do którego odnoszono się z szacunkiem, dzisiaj często jesteśmy mylone z kelnerami w samolocie, co chyba jest najbardziej krzywdzącym pojęciem.

fL: Czy jest to bezpieczny zawód?
DD: Gdzieś w światowym rankingu najniebezpieczniejszych zawodów świata widziałam punkt "stewardessa". Niestety w swojej karierze przeżyłam już śmierć paru kolegów z branży, z którymi wylatałam setki godzin. Wychodzę z założenia, że sam SMS z życzeniem bezpiecznego lotu od ukochanej osoby przed naszym pójściem do pracy ma sens. Moi koledzy, którzy zginęli też myśleli, że po locie wrócą do domów, do swoich rodzin, dzieci. Tak jak już mówiłam, w tej pracy nie ma miejsca na błędy, ale mimo wszystko katastrofy się zdarzają i wypadki lotnicze ostatnich lat uświadomiły mi jedynie, że niczego nie możemy brać za pewnik.

fL: Jaka była Twoja najciekawsza podróż samolotem?
DD: Mam pewne przebłyski z moich pierwszych podróży samolotem, które niewątpliwie wspominam jako jedne z najciekawszych. Swoją pierwszą taką podróż odbyłam w wieku 4 lat i od tamtej pory latałam sporo i do dziś pamiętam uczucia, które towarzyszyły mi podczas odrywania się samolotu od ziemi. Dla mnie, jako dziecka było to wtedy jedno z najbardziej ekscytujących przeżyć.

fL: Czy stewardesa ma zniżki w innych liniach?
DD: To oczywiście zależy od linii i sojuszu do którego dana linia lotnicza należy. Z reguły są to jednak bilety bardzo "ryzykowne", gdyż my jako załogi jesteśmy uwzględniani na dany lot jako ostatni. Często należy czekać do ostatniej chwili, czy jest miejsce na pokładzie, czy uda nam się dostać na dany lot. Na obleganych kierunkach bywa to trudne i bardziej stresujące więc załogi często wybierają normalne ceny by mieć gwarancję wejścia na pokład.

fL: Po ilu lotach można kupić sobie kawalerkę w Warszawie?
DD: Myślę, że wartość tę należy podawać w wielu latach przy maksymalnym oszczędzaniu. Co najwyżej, jak przeciętnego człowieka będzie nas "stać" na mieszkanie na kredyt na 30 lat. Przynajmniej latając w Polsce.

fL: Co z tym klaskaniem? Klaskać czy nie ? Czy tylko Polacy klaszczą?
DD: Mnie akurat nie stresuje ten wątek, tak jak niektórych. Często uważa się, że to nie na miejscu, ale wychodzę z założenia, że jeżeli ktoś chce w ten sposób okazać swoją wdzięczność załodze albo radość z lotu, to niech klaszcze. Problem w tym, że akurat piloci w swojej kabinie tego nie słyszą. Klaszczą głownie Polacy na lotach czarterowych, zdarza się również Rosjanom, choć ostatnio na moim locie klaskali również Czesi. Może to jakaś nasza sąsiedzka przypadłość.

fL: Czy można wejść do kabiny, gdzie jest przewożony w kennelklatce pies i go przytulić?
DD: Jeżeli przewożony jest w cargo, niestety nie ma takiej możliwości. Jeżeli pies jest na pokładzie, w klatce która mieści się pod fotelem, w normalnej fazie lotu można wziąć go na ręce.

fL: Ile powinna ważyć stewardessa?
DD: Waga powinna być w miarę wprost proporcjonalna do wzrostu (wskaźnik BMI), nie ma określonych odgórnych standardów, ale niektóre linie zwracają na to uwagę mniej, inne bardziej.