BRAWO, FORD!


OSTATNIO W NASZE RĘCE TRAFIŁ NOWY FORD MONDEO V
GENERACJI. PRZYZNAJEMY SIĘ BEZ BICIA – PRZYZWYCZAJENI
DO NIEMIECKICH I JAPOŃSKICH MAREK, PRZED ODEBRANIEM
SAMOCHODU BYLIŚMY NASTAWIENI NIECO SCEPTYCZNIE.
POPRZECZKA JAKOŚCI, DESIGNU I NASZYCH OCZEKIWAŃ
ZAWIESZONA BYŁA WYSOKO. KIEDY JEDNAK UJRZELIŚMY
SAMOCHÓD NA ŻYWO, PIERWSZĄ MYŚLĄ BYŁO:
„WOW! TO FORD? NIEMOŻLIWE!”

Oczywiście nie powiedzieliśmy tego na głos, bo trzeba było mocno ściskać szczękę,
by nie za bardzo opadła. Wydawało nam się, że Ford nie ma szans zaistnieć w naszej
motoryzacyjnej świadomości. Idealnie zaprojektowana linia nadwozia liftback,
przepiękny głęboki kolor Rubi Red, świetne 18-calowe felgi i niesamowity pas
przedni robią na żywo obezwładniające wrażenie jako całość. Na oddzielną uwagę
zasługuje naszym zdaniem właśnie przód nowego Mondeo – grill, wyprofilowana
maska i reflektory o ostrych kształtach są wyrazem elegancji i stanowczości z lekką
nutką agresji. Idealne połączenie! Uwierzcie nam na słowo – na słabo oświetlonej
autostradzie wieczorową porą, widok tego auta we wstecznym lusterku oczarowuje.

Wnętrze również zasługuje na pochwały. Multifunkcyjna skórzana kierownica,
 wygodne siedzenia w pełnej elektryce, z możliwością regulacji w 10 kierunkach,
multimedialny system Ford Sync 2 z dotykowym ekranem, nagłośnienie Sony,
kamera cofania – to tylko niektóre „bajery”, które świadczą o wysokiej klasie
samochodu i zapewniają realny komfort. Każdy element wnętrza został
wykonany z dobrej jakości materiałów i świetnie spasowany. Ponadto Ford jest
bardzo przestrzenny – zarówno z przodu, jak i z tyłu, podróżujący nie będą
narzekać na brak miejsca. Jesteśmy zachwyceni tym, że wszystko wewnątrz
auta jest przemyślane, ergonomiczne, intuicyjne i banalnie prostew obsłudze,
czego tak brakuje wielu współczesnym autom. Jednak najbardziej urzekły
nas w tym wnętrzu trzy rzeczy: „zegary”, będące świetnym połączeniem
 oldschoolowych analogowych wskaźników i nowoczesnych cyfrowych technologii,
perfekcyjne wygłuszenie i nieprzyzwoicie ogromny dach panoramiczny.

Po opanowaniu emocji wywołanych estetyką Forda, zajrzeliśmy do specyfikacji technicznej. „Wreszcie dostaliśmy samochód, który jedzie!” – chcieliśmy wykrzyknąć. Ale się opanowaliśmy, bo przecież jesteśmy poważnymi osobami. Jednak uśmiech zadowolenia spowodowany cyferkami na papierze: 2-litrowy dieslowy motor o mocy 180 KM, 6-biegowa dwusprzęgłowa automatyczna skrzynia, 9,9s do 100 km/h – został potwierdzony wrażeniami z jazdy. Auto świetnie sobie radzi od małych obrotów, a nawet lekko wciska w fotel, co w połączeniu ze sportowym ustawieniem zawieszenia (tak, tak, jest jednym z 3 dostępnych trybów, które można zmieniać) wywołuje emocje, o których producenci współczesnych aut często zapominają. Jedyne cyferki, które nam się nie zgadzały
z tymi zadeklarowanymi to te dotyczące spalania. Nie chciało ono spaść poniżej 9l/100km (wg producenta powinno być 5,3l), a na trasie najlepszy wynik, który uzyskaliśmy, to nieco ponad 7l (wg producenta – 4,4l). Prawdopodobnie kierowcy z lżejszą nogą powinny się zbliżyć do idealnych wyników. Zachwalamy ten samochód, ale wypadałoby też opisać jego wady. Ale czy w ogóle je ma? I tak, i nie. Nowe Mondeo jest bogato wyposażone w różne sytemy bezpieczeństwa: monitorowania koncentracji kierowcy, automatycznego sterowania światłami, utrzymania pasu ruchu... To z pewnością dla większości ogromne plusy. Nas jednak trochę irytowały wibracje na kierownicy (często nieuzasadnione) sygnalizujące zmianę idealnej trajektorii ruchu. Parafrazując klasyka: nie mów nam,
jak mamy jeździć! Podsumowując, chcielibyśmy jeszcze raz głośno powiedzieć: brawo, Ford! Udało Ci się dokonać rzeczy prawie niemożliwej – przekonać nas
do siebie, zauroczyć wyglądem, klasą, prowadzeniem i odmienić naszą percepcję marki. Już teraz śmiało możemy powiedzieć, że nowy Ford Mondeo to jedno
 z najlepszych i najciekawszych aut, które do tej pory przetestowaliśmy. Ford, chcemy więcej!