ANNA KUZNETSOVA
O WŁOS OD SZCZĘŚCIA


KONDYCJA WŁOSÓW I ICH STAN ZALEŻY OD KONDYCJI CAŁEGO ORGANIZMU.
TRZEBA DBAĆ O SWOJE ZDROWIE I SZCZĘŚCIE, A WTEDY WSZYSTKO INNE
IDEALNIE DOSTOSUJE SIĘ DO NASZEGO ŻYCIA.

Praca trychologa to niełatwe zadanie. Czasem trzeba być specjalistą,
czasem psychologiem, a innym razem po prostu przyjacielem. Bowiem
do gabinetu nie przychodzi się tylko po poradę, ale często także po to,
aby ktoś dodał nam otuchy i powiedział, że wszystko się uda.

Patrycja Toczyńska: Nie jesteś zwyczajnym trychologiem. Mam wrażenie,
że twoje podejście do leczenia włosów jest bardzo oryginalne?

Anna Kuznetsova: Jestem specjalistą trychologiem. A trychologia to nauka
o włosach. Moim głównym celem jest chęć niesienia pomocy. Nie zajmuję
się wyłącznie chorobą, staram się we wszystkim dostrzec pacjenta.
W leczeniu włosów trzeba podchodzić do tematu kompleksowo. Nie można
tylko skupić się na chorobie. Każdy, kto do mnie przychodzi, ma swoją
historię, styl życia, każdy potrzebuje indywidualnego podejścia. Nie
interesuje mnie tylko i wyłącznie wypisanie recepty, jak w przypadku
standardowego leczenia. Nie jestem w tradycyjnym tego słowa znaczeniu
specjalistą trychologiem. Moi pacjenci są moimi przyjaciółmi. Staram się
ich poznać. Dopiero wtedy szukam przyczyn problemu.

P.T.: Zacznijmy od początku. Jak narodziła się twoja pasja?

A.K.: Sama zmagałam się z problemem wypadania włosów. Nie wiedziałam,
do kogo się zgłosić po pomoc. Zaczęłam szukać przyczyn choroby moich
włosów. Stwierdziłam, że skoro mogę sama sobie pomóc, to może spróbuję
także pomóc innym. Jedyną przeszkodą był brak dostatecznej wiedzy.
Dlatego pojechałam do Moskwy i zaczęłam się uczyć. To był rodzaj studiów
podyplomowych, w czasie których zdobyłam specjalizację trychologa.
Przeszłam przez szereg ciężkich egzaminów i praktyk po to, by być
w miejscu, w którym jestem teraz.

 

 

P.T.: Z jakimi problemami najczęściej spotykasz się w swojej klinice?

A.K.: Najczęstszy problem to wypadanie włosów. Przyczyną może być
genetyka, wiek, choroby autoimmunologiczne. Jeśli nie będziemy leczyć
przyczyn, to choroba może się pogłębiać. Odnoszę wrażenie, że wraz
z postępem cywilizacyjnym i naszą ewolucją, mamy coraz mniej włosów.
Być może w przyszłości w ogóle człowiek nie będzie ich miał.
Włosy nie spełniają już swojej roli.

P.T.: Czy wypadanie włosów może być związane ze stresem?

A.K.: Często problem wypadania włosów powiązany jest bezpośrednio
z psychotypem człowieka i jego podejściem do życia. Jedną z głównych,
jeżeli nie podstawowych przyczyn wypadania włosów jest właśnie stres.
W takich momentach warto przyjmować preparaty sedatywne
(oczywiście po konsultacji z lekarzem): na przykład te na bazie magnezu.

 

 

Szczęście to podstawa zdrowia i piękna. 90% moich pacjentów przychodzi
 w momencie, gdy dotykają ich jakieś problemy. A włosy to skomplikowany
temat: są bezpośrednio powiązane z tym, jak żyjemy, co robimy, co jemy, 
gdzie pracujemy. Zanim więc zabierzemy się do leczenia choroby,
zastanówmy się, co się na nią złożyło.

P.T.: Wiem też, że zazwyczaj wybierasz naturalne preparaty. Dlaczego?

A.K.: W leczeniu włosów trzeba używać jak najmniej substancji
chemicznych, ponieważ włos można porównać z rośliną.
Jego cebulki potrzebują naturalnego odżywienia, na przykład
przy pomocy preparatów firmy Satura, które są w 100 % naturalne,
a w ich składzie znajduje się cała tablica Mendelejewa. Dobrze
wzmacniają włosy także sprzęty do domowej fizjoterapii, na przykład
grzebień laserowy HairMax i mezorollery z długością igieł do 0,5mm.
Jeśli chodzi o dietę, włosy lubią kuchnię śródziemnomorską z dużą ilością
owoców i owoców morza, bogatych w białko, cynk, miedź.
Będą szczęśliwe, jeśli dodamy niebieskie i czerwone jagody nasycone
w fitosterole, resweratrol i procyanidins, banany (witamina B6),
warzywa strączkowe i bób, przyprawy, jak kurkumę czy pieprz i czerwone
wytrawne wino. Alkohol nie szkodzi włosom, czego nie można powiedzieć
o papierosach.

 

 

P.T.: Zazwyczaj boimy się chodzić do lekarzy. Co spotka nas przy pierwszej
wizycie w gabinecie trychologa?

A.K.: Na pewno trycholog zada wiele pytań, oceni stan włosów w różnych
częściach głowy przy pomocy mikro kamery – trychoskopa i dzięki
specjalistycznemu oprogramowaniu podliczy ich gęstość, średnicę,
procent wycieńczonych jednostek. Zrobi fototrychogram, żeby ocenić
zależność rosnących i wypadających włosów. Wykona makrofotografię
problematycznych obszarów – one pomogą ocenić dynamikę leczenia.
Istnieje również możliwość badania krwi, by określić poziom hormonów,
deficyt białka, aminokwasy, żelazo i witaminy.

Jeżeli dla diagnozy trycholog wydziera kilka włosów, kładzie je
pod mikroskop, przygląda się cebulkom i opowiada, że przyczyną
wypadania jest blokada pęcherzyków przez tłuszcz, zadyszka włosa,
jego głód tlenowy i łojotokowe zapalenie skóry głowy.
A potem doradza korzystać z unikatowych kosmetyków z sekretnym
składem - na takiego specjalistę lepiej nie tracić swojego czasu.

 

 

P.T.: Można powiedzieć, że jesteś też po części psychologiem?

A.K.: Tak. Można powiedzieć, że moja praca to trochę też praca
psychologa. Moi pacjenci opowiadają mi szczerze o sobie.
A ja, stawiając diagnozę, staram się jasno określać sytuację:
bez oszustwa, nazywając rzeczy po imieniu. Nie zawsze
mówienie wprost jest dla wszystkich wygodne, często pacjenci
płaczą. Najpierw jest strach, gdy nie myśli się racjonalnie, potem
przychodzi otrzeźwienie. Po tym wszystkim można dopiero pomóc.
Ważna jest też praca pacjenta. Proces leczenia zależy tak naprawdę
od niego, to on musi wybrać szczęście. To jest wyzwanie, ale każdy
może spróbować. Ja wybrałam szczęście już dawno.
Innym też tego życzę.

 

 

Rozmawiała: Patrycja Toczyńska